RSS
 

O trudnej muzyce i polityce

03 sie

Iouri Grankin - drugi od prawej

Iouri Grankin – drugi od prawej

Znajdujemy się w Lubiążu, w skansenie, który Stowarzyszenie Ale Wiocha wykorzystuje do muzycznych i artystycznych spektakli. Właśnie skończył się otwarty sobotni koncert muzyki tzw. intuitywnej. Na scenie wystąpili artyści z Niemiec, Francji, Danii, Anglii, Argentyny i Polski. Publiczność miała okazję zobaczyć spektakl z udziałem tancerzy i muzyków. Wrażenia ze spotkania z taką muzyką i sztuką każdy ma indywidualne. Trzeba takie doświadczenie przeżyć osobiście, jednym się taka muzyka podoba, innym mniej.

Widzowie już się rozchodzą, a ja o wywiad poprosiłam wokalistę Iouriego Grankina, którego Lubiąż gości już po raz drugi.  Pięknie mówi po polsku i zgodził się porozmawiać na temat tej trudnej w odbiorze muzyki.

Przyjechałeś tutaj do Lubiąża z Niemiec, a przecież jesteś Ukraińcem, skąd się tam znalazłeś?

Iouri Grankin fot. Wojciech Medyński

Iouri Grankin
fot. Wojciech Medyński

Iouri Grankin – Taka u mnie historia. Jestem Ukraińcem, pochodzę ze wschodniej Ukrainy, mam już 55 lat, a w Niemczech żyję już 20 lat. Przyjechałem z Ukrainy do Niemiec, moja żona jest Niemką. Poznaliśmy się w Niemczech, bo grałem muzykę jazzową z kolegą, tak zarabialiśmy pieniądze w Niemczech i tak przez przypadek poznałem swoją przyszłą żonę i zostałem się tam.

Tam żyjesz, tam pracujesz, muzykujesz. Czy da się z tego wyżyć w Niemczech?

- Gdyby tylko muzykowaniem, chyba tylko wyżywieniem na tanich konserwach. Ten kierunek muzyczny, który uprawiam  teraz, a to się nazywa wolna improwizacja, muzyka intuitywna. To jest bardzo ciekawy nie komercyjny kierunek. Jest to muzyka poważna, ma specjalne reguły, ale nie jest niestety komercyjna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADużo ludzi jeszcze tej muzyki nie rozumie, nie wie, o co chodzi, więc gdyby tak krótko powiedzieć, na czym polega ta muzyka?

- Historia jest długa, muzyka istnieje od lat 50-60 tych. Powstała chyba w Europie, czołowy przedstawiciel tego kierunku Niemiec Markus Stockhausen, muzyka z innymi regułami niż w jazzie tradycyjnym. Muzyka ta przeżywała przeróżne okresy, teraz ma taki renesans, bo przychodzą nowe ludzie, których to zaciekawia.  Jeśli wytłumaczyć krótko, polega na tym, że muzyka powstaje w momencie wykonania, teraz i tu, słuchasz kolegów, co grają i po prostu intuitywnie znajdujesz swoją drogę. Drogę wypowiedzi swoją i drogę komunikacyjną z muzykami, którzy są obok ciebie. Ta muzyka z reguły nie ma planu (na przykład zapisanego w nutach) i nie ma stylistycznego powiązania. Być’ kreatywnym – to jest to. Mi podoba się twierdzenie, sposób porozumienia ludzki w okresie przed powstaniem języków. Coś w tym jest.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZ taką muzyką przyjechałeś tutaj do Polski, czy z taką muzyką jeździsz jeszcze do innych krajów?

- Tak, z naszym kwartetem wokalnym VocColours z Kolonii, śpiewam z kolegami, tu jest ze mną Norbert Zagac, mamy jeszcze dwie kobiety wokalistki – Brigitte Küpper i Gala Hummel. Regularnie występujemy z taką muzyką w Niemczech. Byliśmy w ubiegłym roku w Rosji tam wystąpiliśmy w Moskwie i Sankt Petersburgu, nagraliśmy płytę, wydaliśmy ją w Anglii. Nasze CD “zvuKlang” debiutowało w Ameryce Północnej w jazzowym programie na radio, przez 3 miesiące byliśmy z nim w Top 10 Jazzowym. W tym roku zostaliśmy rosyjską płytą marca według rosyjskiego pisma jazzowego Jazz.ru. Nawet przez 4 miesiące robiliśmy konkurencje dla muzyki pop, reggae i metal na największym rosyjskim portalu muzycznym zvuki.ru, byliśmy tam na liście przebojów. Krytyka muzyczna po całym świecie (Francja, Anglia, Hiszpania, Czechy, Niemcy, Włochy, Holandia itd. pochlebnie odebrała, to co nagraliśmy.

Gratulacje!

- Dziękuję. Mięliśmy zamiar w tym roku pojechać do Izraela, niestety nie jedziemy, sytuacja polityczna jest tam teraz bardzo napięta.

Właśnie, teraz tam są bomby, ale na Ukrainie skąd Ty pochodzisz też jest niespokojnie, tam jest Twoja rodzina?

- Tam żyje mój tata na Ukrainie wschodniej, w obwodzie charkowskim i chwała Bogu tam, gdzie on żyje jest, jako tako spokojnie, ale właśnie w tym obwodzie sąsiedzkim donieckim, ługańskim strzelają do ludzi. Ludzie biegną, uciekają, gdzie tylko potrafią się dostać, bo strzelają z dwóch stron. Ludzie siedzą i patrzą jak te pociski nad głowami latają, te pociski czasem trafiają do budynków, gdzie ludzie mieszkają. Jest taka sytuacja, no niesamowita.

W takich warunkach, gdy martwisz się, że Twoja rodzina tam jest, tu z drugiej strony masz obraz zachodu, gdzie jest inaczej. Jak Ty to wszystko oceniasz?

- Och, sytuacja zachodnia jest zupełnie inna. Zachód, hm, ciężko kwestia polityczna.

No, właśnie.

-Tu chodzi o interesy biznesowe, na zachodzie chodzi o to, żeby po prostu być jeszcze bogatszym.

Iouri, znasz dwa światy zachodni i ten wschodni. Wiesz, my w Polsce jesteśmy jakby pośrodku. My nie mamy takiego spojrzenia jak ty, bo znasz, co się dzieje od Polski na wschód i znasz, co się dziej od Polski na zachód.

- Tak, wiesz pracuję w banku, pracuję przy komputerach, my często współpracujemy z Polską np. z Krakowem po prostu bezpośrednio. Koledzy Polacy są bardzo kompetentni ale, o co chodzi Niemcom – są taniej. Chodzi o to, żeby ludzie ze wschodu zarabiali dwukrotnie mniej niż na zachodzie, to wtedy się opłaca. To wtedy oni mają większe zyski i właśnie, jeśli mówisz o tym spojrzeniu zachodnim – zysk. Jak zrobić na zachodzie największe zyski i to jest, to wszystko. Z Ukrainą, to samo, co z Polską, zyski, zyski, pieniądze, zyski i tak dalej. To znaczy pieniądz, tylko pieniądz. Tak to jest. Prawda jest taka, że oni naprawdę mają dużo pieniędzy, handlują, po całym świecie, oni mają tą wolność. Potrafią, przyjmują decyzje, które dotyczą się Polski bezpośrednio, dotyczą się Ukrainy, a Ukraińcy są tylko w takiej sytuacji, że po prostu całe pieniądze, albo często duże pieniądze ukraińskie leżą na zachodzie.

Naprawdę?

-To wiesz, chyba czytałaś, że na Ukrainie, chyba z tych 100 europejskich milionerów, czy miliarderów 15 pochodziło z Ukrainy.

Ciekawe, hm z muzyki na politykę zeszliśmy.

- No, wiesz takie jest życie. Przecież nie żyjemy na Marsie, chodzimy do sklepów, kupujemy chleb, masło itd., patrzymy ile mamy pieniędzy, rachujemy to wszystko.

Który raz już jesteś w Polsce?

- Wiesz, ja w Polsce jestem już chyba po raz dwudziesty. Byłem tu w końcu lat 70, kiedy byłem studentem. Nasz Charkowski Uniwersytet, gdzie studiowałem matematykę,  przyjaźnił się z Uniwersytetem im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Dlatego wymiany studenckie były ciekawe. Powiem, że jeszcze tłumaczyłem dla Polski i na Ukrainie, w latach 80ch, kiedy pracowałem, bo znam języki. Często byłem w Bydgoszczy, Warszawie, Lublinie, Poznaniu, Katowicach, Krakowie, Gdańsku. Teraz Lubiąż ze względów muzycznych. Zawsze cieszę się, kiedy jestem w Polsce. Mnie wszystko się w Polsce podoba. Wiem, że życie Polaków jest bardzo ciężkie, że jest nie łatwe, ale kiedy przyjeżdżam do Polski cieszę się.

Kiedy byłeś ostatnio na Ukrainie?

-Niestety ostatnio przed pięciu laty, tak się niestety złożyło. Zapraszam mojego tatę żeby przyjechał do mnie do Niemiec, ale nie przyjeżdża z tego punktu wiedzenia, że po prostu człowiek starszy bez znajomości języka – trudno. Ja mu zawszę mówię przyjeżdżaj, tu jest opieka zdrowotna, ale on nie chce. Powiedział, że będzie mu nudno i tęskno za Ukrainą. Mówi –  nie znam języka, nie znam ludzi, po co przyjadę, co ja tam będę robił. Ty będziesz chodził do pracy, a ja będę się nudził.

Czy tęsknisz za Ukrainą?

- Wiesz, na początku było ciężko, bo mentalność niemiecka, zachodnia to był wielki dystans do Słowian. Niemcy są przyjazne, nie chcę powiedzieć, że są nieprzyjaźni, ale kultura jest taka, że cudzoziemcy są zawsze tak na pograniczu i w związku z tym nie łatwo.

Muzyka, którą teraz się zajmujesz jest odmienną od tej, którą my Polacy kojarzymy, jako muzykę z Ukrainy?

-

Zupełnie. To jest muzyka współczesna, przede wszystkim spontaniczna, tak jak tu. Co mi się podoba w tej muzyce to, że scena intuitywna jest otwarta. Gdy przychodzisz gdzieś i spotkasz muzyków, tą muzykę, uprawiających włączasz się bez problemów. Po prostu funkcjonuje to tak; czy chcesz ze mną zagrać? Tak, tak. Proszę bardzo, już gramy i tak to wszędzie, czy jesteś w Szwajcarii, czy w Niemczech, czy w Lubiążu, mamy tu muzyków z całego świata. Wszyscy znamy te reguły idzie od razu. Jesteśmy tu, mamy warsztaty, żeby ulepszyć nasze zdolności, żebyśmy byli lepsi.

Twoje warunki wokalne są niesamowite, słyszałam.

- Dziękuję, cieszę się, że się podoba.

Mimo wszystko chciałabym żebyś coś zaśpiewał tradycyjnie po ukraińsku, co lubisz. Tutaj Iouri Grankin zaśpiewał ‘Ridna maty moja, ty noczej ne dospala’. Pięknym, mocnym głosem.

Dziękuję, że chciałeś się ze mną porozmawiać i zaśpiewać.

- Bardzo się cieszę, że poznałem takich sympatycznych widzów, ludzi z Lubiąża i życzę Wam wszystkiego najlepszego, dla Polski także.

Dziękuję Ci Iouri za wywiad. Mam nadzieję, że na przyszły rok również do nas przyjedziesz?

- Zobaczymy, zobaczymy, jakie będziemy mieli plany, bo planujemy do Izraela, ale jak się uspokoi, to może pojedziemy na jesień, albo na wiosnę. Chcemy do was przyjechać. Dobrze tu jest, sympatyczni ludzie, publiczność Lubiąża była dziś niesamowita. Odniosłem wrażenie, że ludziom się spodobało, a muzyka niełatwa. Nie można powiedzieć, że to jest łatwa muzyka.

Widzowie nie są przygotowani na taką muzykę.

- Powiem, że może to nawet lepiej. Ludzie są nieprzygotowani, nie wiedzą, co ich czeka. Mogę powiedzieć, że kiedy widz jest otwarty wtedy to funkcjonuje. Tutaj ludzie są otwarci na nowe dźwięki, pochłaniają wszystko, to dobrze i mam najlepsze wrażenia.

Dziękuję.

Do zobaczenia za rok.     

(wywiad autoryzowany)    

Polecam film Anny Jędrzejewskiej.                               

Multimedialny spektakl intuitywny we Wrocławiu

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane przez w kategorii Lubiąż, Społeczeństwo

 

Tags: , ,

Komentowanie zostało wyłączone.